Jest to wariacja nt. jednej z moich ulubionych zup. Bulion na klasyczne pho należy gotować minimum dwie godziny. Niecierpliwi w szybciej niż godzinę, mogą ugotować pho, nie tracąc nic, z jego wyjątkowego aromatu napędzanego anyżem, goździkami i cynamonem.

Archetyp kuchni wietnamskiej, dużo składników, ale efekt powalający.

Jedno z moich ulubionych dań, nie tylko z kuchni wietnamskiej, długi czas przygotowania wynagrodzi doskonały smak i zapach. Zapewniam, że zaczną was nawiedzać sąsiedzi, skuszeni zapachem tego wietnamskiego rosołu. Pierwszy raz jadłem pho w Starej Dzielnicy (Old Quarter) Hanoi.

Pod tym linkiem – przepis na zupę pho z wołowiną

Jeśli miałbym wybrać jedno, jedyne danie – najlepsze – z kuchni wietnamskiej, które mógłbym jeść pasjami, które jest synonimem smaków i zapachów znad zatoki Ha Long, byłby to zwykły, pośledni rosół, wietnamski bulion – zupa pho. Pho jest esencją tamtejszej kuchni, jada się je chętnie przy każdej okazji, jest pozycją obowiązkową – niczym nasz najlepszy niedzielny rosół, spożywany u teściowej.

W Wietnamie ta zupa jest równie popularna jak słynne pho, choć na świecie nie zyskała takiej sławy jak jej ceniona wszędzie kuzynka.

Nadeszły chłodniejsze dni, na stołach zamiast chłodników, zielonych sałat, pojawiły bardziej rozgrzewające potrawy. Dziś więcej o moich ulubionych azjatyckich bulionach.

Gdybym w ostateczności miał wskazywać jaka potrawa smakuje mi najbardziej – zapewne obok kimchi, wskazałbym na miskę gorącego rosołu. Uwielbiam je za prostotę przyrządzania i ilość kombinacji. Czegokolwiek nie wrzucimy do garnka, wyjdzie smacznie.

Zapraszam więc w podróże do Chin, Japonii, Tajlandii, Indonezji, Wietnamu i Korei i gorąco zachęcam do skorzystania z przepisów :)

Bangkok w pierwszym wrażeniu przytłacza chaosem ulicy, kakofonią dźwięków, upałem oraz, cóż… niezbyt przyjemnym zapachem. Warto jednak nie dać się zwieść, bo już w drugim i kolejnym kroku odsłania swoją egzotyczną, aromatyczną i pikantną twarz.

Bardzo dobry serwis w klasie biznes, nowoczesny i wygodny samolot (Boeing 787-9) oraz dobry salonik biznesowy na lotnisku w Amsterdamie. Usługi KLM są na wysokim poziomie, poprawić należy wyłącznie detale.

Prowincja Krabi w Tajlandii dla turystyki została odkryta stosunkowo niedawno i wciąż nie nie dorównuje popularnością takim miejscom jak Phuket czy Pattaya. Mniej sławna, ale równie piękna. Oferuje biały piasek na plaży i turkus wody morza Andamańskiego, doskonałą kuchnię i liczne atrakcje. Od teraz do Krabi można dostać się jeszcze łatwiej, ponieważ szóstego grudnia ubiegłego roku, linie lotnicze Qatar Airways uruchomiły bezpośrednie połączenie lotnicze na trasie Doha-Krabi. Zatem, co warto zobaczyć na miejscu?

Miał by przepis na zupę pho – archetyp, fantastycznego, wietnamskiego dania – jest przepis na indyjskie curry. Kolejny w ostatnim czasie – po przepisie na butter chicken. Choroba mnie zmogła, Ania ugotowała pięć litrów koszernej pomidorowej, którą będziemy jeść najpewniej przez tydzień, pho musi poczekać.

Pierwszy weekend września w Krakowie; błękitne niebo zmieniło kolor na szaro-siny. Właśnie tak będą wyglądać następne miesiące. Czas porzucić chłodniki i letnie sałatki na rzecz ciężkich eintopów i rozgrzewających zup. Na Starym Kleparzu dziś kolejna edycja Art&Food Festiwalu. Piękna inicjatywa, choć ze względu na pogodę zwiedzający zostali w domu. Dziś można było spróbować m.in. zupy pho, pysznych ciast z KARMY, czy owoców morza od Tomka Kałamuckiego, do którego stały najdłuższe kolejki.

Dzień taki piękny, aż szkoda siedzieć przy garach. Dziś odwiedziłem wietnamski sklepik pana Quina w Krakowie, na tzw. Tandecie. Polecam – zakupiłem m.in. kapustę pak choi, galangal i przedziwny instant zupy pho. Kuchnię wietnamską wielbię pod niebiosa i jeszcze niejeden raz będzie okazja by opisać ją na łamach bloga.