Miał by przepis na zupę pho – archetyp, fantastycznego, wietnamskiego dania – jest przepis na indyjskie curry. Kolejny w ostatnim czasie – po przepisie na butter chicken. Choroba mnie zmogła, Ania ugotowała pięć litrów koszernej pomidorowej, którą będziemy jeść najpewniej przez tydzień, pho musi poczekać.

Niedzielny chłód nie powstrzymał nas od siedzenia w domu. Zachętą do wyjścia była kolejna edycja Art & Food Bazar, który średnio raz w miesiącu odbywa się na krakowskim Starym Kleparzu.

Kiedy przychodzą chłodniejsze dni, coraz częściej moje myśli wracają w okolice kuchni Azji Południowo-Wschodniej. I jakiekolwiek umysłowe wygibasy, nie zmienią faktu, że stamtąd pochodzą najlepsze przepisy.

Pierwszy weekend września w Krakowie; błękitne niebo zmieniło kolor na szaro-siny. Właśnie tak będą wyglądać następne miesiące. Czas porzucić chłodniki i letnie sałatki na rzecz ciężkich eintopów i rozgrzewających zup. Na Starym Kleparzu dziś kolejna edycja Art&Food Festiwalu. Piękna inicjatywa, choć ze względu na pogodę zwiedzający zostali w domu. Dziś można było spróbować m.in. zupy pho, pysznych ciast z KARMY, czy owoców morza od Tomka Kałamuckiego, do którego stały najdłuższe kolejki.

Prosty przepis na sos-słodko kwaśny prezentowałem już rok temu w tym miejscu: Prosty przepis na warzywa w sosie słodko-kwaśnym. Dziś przedstawiam Wam przepis bardziej kanoniczny, łatwy do zrobienia, smaczny i przede wszystkim zdrowy.

Na początku czerwca, dzięki liniom lotniczym Finnair spędziłem kilka dni w Szanghaju. Nie chciałem tam jechać, nie chciałem jechać do Chin. Cóż, przymuszony okolicznościami z trójąta Pekin, Xi’an, Szanghaj wybrałem to ostatnie, i zostałem zaskoczony pozytwynie. Poniżej garść informacji dla podróżujących.

Wpadam na krótko, tyle dzieje się dookoła, nowe obowiązki, nowe wyzwania. Wklejam szybko przepis na niewidziane dawno w moim menu krewetki i uciekam do liczb i exceli.