W taki upał jak dziś, myśli bięgną w rejony znacznie chłodniejsze, do jesiennej Estonii, do letniego trekkingu w okolicach Hardangerfjord lub, o zgrozo do grudniowych kopenhaskich ciemnych nocy i poranków. Brrr! Cóż z tego, siedzę w Krakowie, siedzę w excelach i garach, i przypiekany rusztem zawsze wybiorę to ostatnie.

Niewiele jest lepszych rzeczy od samodzielnie przygotowanych soków lub smoothie. Zamiast pić nie wiadomo co z kartonu, lepiej samemu zadbać o to, co się pije, Wyjdzie taniej i z pewnością zdrowiej.