Figi dogorywają w dyskontach, choć to ledwie trzeci dzień jesieni. W tarnowskiem przywitał nas depresyjny niż i monsunowe deszcze godne tych, których doświadczyłem w Kuala Lumpur.

Kompletna niedziela w Krakowie, pierwsza taka od dobrych dwóch kwartałów. To idzie wiosna! Słońce momentami grzało dziś nieznośnie, zmuszając spacerujących do szukania zacienionych miejsc. Niedziela kompletna. Przed południem wizyta na Placu Nowym, na cotygodniowym tzw. „Żydzie”, czyli targu z tekstyliami głównie. Po południu kawa, czekolada i inne % w jednym z barów na Kazimierzu (dziś były Kolory, gdzie dekadę temu byłem rezydentem niemalże, dziś nawet foursquare nie był w stanie podpowiedzieć, kiedy ostatni raz odwiedziłem ten przybytek). Niemniej, nieustająco zachęcam – warto tu wpaść.

Najprostsze rzeczy są najlepsze, najlepsze przepisy wychodzą spontanicznie, bez wielogodzinnych przygotowań, celebrowania przepisów i chwili. Oto przepis na tajską sałatkę z mango, marchewką i kolendrą.

Sezon grillowy otwarty. W tym roku wyjątkowo weekend majowy spędzam w kraju, bez ruszania się poza ogrodzenie działki. Idealne okoliczności do pielęgnowania tego plebejskiego, wiejsko-mieszczańskiego zachowania :)

Dziś pierwszy dzień wiosny, więc przepis wiosenny choć naciągany. Stokrotek nigdzie nie znajdziecie, o dobrym ogórku w marcu też możecie jeszcze zapomnieć. Niemniej – to najprostszy z możliwych przepis, znalazłem go kiedyś u Jamiego Oliviera. Pyszna, orzeźwiająca sałatka.