Niewiele jest prostszych i smacznych potraw niż tabbouleh. Od wiosny do jesieni jemy go pewnie raz w tygodniu. Podawałem na blogu już kiedyś podstawowy przepis na tę libańską sałatkę. Dziś jego luźna wariacja.

Przepis z gatunku kochaj albo rzuć. Wegetarianie będą zachwyceni, kiełbasiani talibowie zatrzęsą się z oburzenia. Choć do grilla to to nawet pasuje :-P Przepis potraktujcie jako zachętę do eksperymentów z proporcjami, składnikami. To jest kulinarny Freestyle…