Kkanpunggi – chińskie danie zrobione na koreański sposób. Kkanpunggi to „Kkan” (suchy), „pung” (stir-fry – krótko smażony) i „gi” (czyli kurczak). Szybkie i ostre, czego chcieć więcej? Przepisu należy trzymać się luźno, szczególnie w przypadku „wsadu”. Zamiast kurczaka można użyć krewetek, lub innego rodzaju mięsa. Grzyby shitake walające się po kątach szafki z jedzeniem też można wykorzystać. Totalny freestyle, efekt zawsze wyjdzie co najmniej bardzo dobry.

Pad Thai – makaron z krewetkami, pastą z tamaryndowca i sosem rybnym. Jedno z najsłynniejszych dań kuchni tajskiej. Znaleźć je można w każdej, najbardziej podrzędnej tajskiej restauracji w Polsce. Nieszczęśliwie, podczas wizyty w Tajlandii nie miałem okazji skosztować tego dania. Pechowo, dopadłem pad thai dopiero w naszej Ojczyźnie i były to spotkania bolesne. Gdzie nie trafiałem – tragedia, gdzie nie jadałem – było gorzej i gorzej, porażka goniła porażkę. Lokalni mistrzowie woka i patelni skutecznie odstraszyli mnie od tego dania na wiele tygodni. Prawdziwe nieszczęście, problemy 1. Świata.

Japchae – makaron z warzywami (stir fry) i wołowiną/wieprzowiną. Brzmi niewinnie, ale po jego przygotowaniu, nie miałem siły na konsumpcję :) Gościom ponoć smakowało, tak, że zostałem zmuszony do szybkiego powtórzenia tego dania.

Z botwiny w taki upał trzeba robić chłodnik, lub hipsterską botwinę z ricottą, a z tego co zostanie można przygotować np. pyszną tartę. Przepis przyda się w sam raz na zbliżające się ochłodzenie (+20C). Jest łatwy i oryginalny i smaczny :) . Co będzie potrzebne?

Jajek zdecydowanie nie lubię. Jadam je tylko w iście aptekarskich ilościach, w akcie desperacji (pusta lodówka, święta). Nad jajka w czerwonym barszczu przekładam uszka tamże.

Przepis jak w tytule – jest prosty jak droga z krakowskiego placu Nowego do jakiejkolwiek knajpy na Kazimierzu – mi jednak udało się wszystko skutecznie skomplikować.

Potrzebujemy:

Ciasto:
• 200 g mąki
• 100 g zimnego masła, pokrojonego
• 1 łyżeczka soli
• 3 – 4 łyżki zimnej wody