Jednym z minusów mieszkania w naszej strefie klimatycznej jest smutny fakt, że w ciągu roku, temperatura na zewnątrz częściej pozwala na zamawianie u barmana grzańca niż zimnego pilsnerka. To samo dotyczy paliwa bardziej stałego. Dopiero ostatni gorący weekend (30+ w accuweather) pozwolił na utopienie wspomnień o ciężkich, nudnych eintopfach w wielkim garze chłodnika. Tak! Nastały temperatury, które bezkarnie pozwalają opijać się chłodnikami.

Black Francis długo zarzekał się, że Pixies nigdy nie nagrają nowej płyty i nie wrócą na scenę. Czarny Franek nie dotrzymał słowa, w czerwcu Pixies zagrają w Warszawie. Comeback jest raczej z gatunku przygnębiających. BMI Franka w ciągu 20 lat wzrósł mniej więcej tyle ile PKB w Polsce na głowę obywatela. Singiel z nowej płyty „Indie Cindy” brzmi jak strona C singli z końcowych lat eighties. Jest źle, wołabym za karę słuchać chyba codziennie numerów Jesus Jones.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy przybywającemu turyście, jest krajobraz. Prawie zawsze jest z mocno z góry albo bardzo pod górę. Płasko jest tylko w centrum wyspy i tylko przez chwilę. Płaskie są stoły w restauracjach i wygodne hotelowe łóżka. Poza tym krajobraz faluje jak wzburzone wody Atlantyku. Przygotujcie nogi i błędniki na szaleńczą wyprawę przez zieloną wyspę.

Po raz pierwszy od 15 lat spędziłem urlop nad polskim morzem. Po latach letnich eksploracji włoskiego interioru, chorwackich plaż i cypryjskich tawern powróciłem do mojej ukochanej Ojczyzny. Przyznaję bez bicia – był to plan awaryjny, wymuszony rewolucją w moim życiu większą niż mogłoby być wprowadzenie od zaraz kapitalizmu na Kubie.