Przyjęło się, że kimchi to głównie kiszona kapusta pekińska. Tymczasem kisić z powodzeniem można także inne warzywa: ogórki lub rzepę.

Cóż napisać? Wystarczy spojrzeć na zdjęcie i już widać, że to danie jest pyszne :)

Gęste, jednogarnkowe danie, które wywodzi się z melanżu kuchni koreańskiej i amerykańskiej. Jest  tłusto i kalorycznie. Za to przygotowanie dania, jest proste jak lufa karabinu.

Jak ten czas szybko leci, minęło już pół roku, gdy ostatni raz jadłem gęstą zupę z kimchi, to stanowczo za rzadko. Mimo egzotycznego pochodzenia przepisu – w skrócie, można powiedzieć, że zupa smakiem bardzo przypomina kapuśniak. Można więc potraktować poniższy przepis jak wariację na temat kapuśniaku właśnie.

Kimchi (wym. kimczi), czyli kiszone warzywa, to przystawka podawana do każdego koreańskiego posiłku. Kimchi można spożywać soute, jako dodatek do jedzenia, można je grillować lub na jego bazie robić zupy – przepis na Kimchi Guk lub Kimchi Jjigae. Poza tym kimchi jest bardzo zdrowe – zostało oficjalnie uznane za jedno z pięciu najzdrowszych dań na świecie.

Ach, zgubić się jeszcze raz w zaułkach koreańskiej stolicy. Znaleźć ponownie kulinarny kamień filozoficzny w ciemnych uliczkach Gawnsu-Dong. Selu odwiedziłem dwa lata temu i nieustannie od tego czasu, mój radar nastawiony jest na tamten kierunek. Porzućcie marzenia o Bangkoku, o topowych turystycznych destynacjach, Seul to jest miasto z marzeń.

Odpalone rakiety reżimu Kimów dosięgną Seul w ciągu pięciu minut, dlatego żyje się „tu i teraz”, udanie łącząc szacunek dla tradycji z pędem do przyszłości.