Dziś przepis wybitnie letni i śródziemnomorski – ale czy może być inny – dziś, w drugi dzień wakacji?

Proste przepisy są bezpieczne jak telefon do przyjaciela, wygodne jak ciepły pled w chłodny wieczór. W momentach największej impotencji przychodzą z pomocą jak najlepsza przyjaciółka.

Bakłażan jest fotogeniczny jednie w postaci surowej lub lekko zgrilowanej. Bakłażan to niewdzięczne warzywo,  przepisy z nim w roli głównej wychodzą jedynie w teorii. Perwersyjna obsesja nakazuje mi co sezon wracać i mierzyć się z nim, z reguły wracam do domu już po pierwszej rundzie, choć czasem zdarza się jakaś wiktoria. Dość tych płaskich jak pizza porównań porównań, czas wyjść po przerwie i zmierzyć się z przeciwnikiem.

Nigdy nie będzie takiej… wiosny, i takich szparagów. To już jest końcówka sezonu na szparagi. W zasadzie to koniec dogrywki, zaraz będą karne i do widzenia na całe 11 miesięcy. Smutek jest. Tymczasem jedno z ostatnich wspomnień leniwego weekendu na tarnowskiej wsi, potrzebujemy:

Black Francis długo zarzekał się, że Pixies nigdy nie nagrają nowej płyty i nie wrócą na scenę. Czarny Franek nie dotrzymał słowa, w czerwcu Pixies zagrają w Warszawie. Comeback jest raczej z gatunku przygnębiających. BMI Franka w ciągu 20 lat wzrósł mniej więcej tyle ile PKB w Polsce na głowę obywatela. Singiel z nowej płyty „Indie Cindy” brzmi jak strona C singli z końcowych lat eighties. Jest źle, wołabym za karę słuchać chyba codziennie numerów Jesus Jones.

Szparagi – prosciutto – parmezan – oliwa – czarny sezam. Italia ogrywa resztę świata 3:2. To dobry, bezpieczny wynik. Jak nie wiesz co zjeść, co ugotować, idź w bezpieczny południowy azymunt.

Moje kontakty z garami to miesiące abstynencji przetykane wizytą alkoholika w monopolowym. Upokorzony wczorajszą walką z białymi szparagami wróciłem do jedynie słusznego zielonego koloru.

Przepis jak w tytule – jest prosty jak droga z krakowskiego placu Nowego do jakiejkolwiek knajpy na Kazimierzu – mi jednak udało się wszystko skutecznie skomplikować.

Wyjątkowo zimny maj, więc aby dać odpór haniebnej aurze na zewnątrz, proponuje doskonały starter na każde leniwe, ciepłe weekendowe popołudnie. Od razu zrobi Wam się cieplej.

Potrzebujemy:

Ciasto:
• 200 g mąki
• 100 g zimnego masła, pokrojonego
• 1 łyżeczka soli
• 3 – 4 łyżki zimnej wody

W zeszłym tygodniu jeździliśmy po hiszpańskiej Galicji – w samym Santiago de Compostela i okolicach. Piękne miejsce i jakże inne od południa Hiszpanii. Podczas podróży zdecydowanie za dużo czasu poświęcaliśmy na picie lokalnych białych win (pyszne albarino z bodegi Martina Codaxa) i jedzenie.

Na szparagi trzeba poczekać jeszcze kilka tygodni zanim pojawią się w Polsce. Staram się kupować je zawsze na krakowskim Starym Kleparzu – tam z reguły są najlepsze. Końcówka kwietnia. Słońce o dziwo grzeje jak w czerwcu, więc wracam czym prędzej do wiosenno-letnich przepisów. Udało mi się już dorwać szparagi – import prosto z Alzacji – w jednym z marketów (chyba lidl?? ale pewności nie mam – demencja). Szybka decyzja i robię coś, co jest prostsze od gotowania jajka na twardo.

Dziś pierwszy dzień wiosny, więc przepis wiosenny choć naciągany. Stokrotek nigdzie nie znajdziecie, o dobrym ogórku w marcu też możecie jeszcze zapomnieć. Niemniej – to najprostszy z możliwych przepis, znalazłem go kiedyś u Jamiego Oliviera. Pyszna, orzeźwiająca sałatka.

Redaktor A. poprosiła o podanie przepisu na kolację walentynkową. Ok, sensowne i łatwo dostępne afrodyzjaki to m.in: szparagi (trzeba poczekać do maja/czerwca), banan (o rly?), ostrygi (come on! nie takie znów łatwo dostępne), awokado (akurat nie mam) i chilli (mam, chyba tylko czosnku używam częściej w kuchni). Będzie więc chilli – mam nadzieję, że po użyciu zabawa w sypialni będzie równie ostra :D