Na blogu jest około 140 przepisów. Danie, które dziś prezentuję – to jedno z dwóch najsmaczniejszych dla mnie. Drugie, to – co za zaskoczenie – także zupa z Tajlandii, Tom Jued.

Tabbouleh – libańska odmiana sałatki warzywnej z pomidorów i bulguru z dodatkiem cebuli, czosnku, ogórka i czerwonej papryki. Smak i aromat sałatki tabbouleh wzbogacony jest miętą, cytryną i natką pietruszki.

W ręce, a właściwie do lodówki trafiła do mnie większa ilość ormiańskich chlebków lawasz. Zajadaliśmy więc je z guacamole i tapendą z czarnych oliwek, ale z części z nich przygotowałem wrapy. Oto przepis.

W taki upał jak dziś, myśli bięgną w rejony znacznie chłodniejsze, do jesiennej Estonii, do letniego trekkingu w okolicach Hardangerfjord lub, o zgrozo do grudniowych kopenhaskich ciemnych nocy i poranków. Brrr! Cóż z tego, siedzę w Krakowie, siedzę w excelach i garach, i przypiekany rusztem zawsze wybiorę to ostatnie.

Najprostsze rzeczy są najlepsze, najlepsze przepisy wychodzą spontanicznie, bez wielogodzinnych przygotowań, celebrowania przepisów i chwili. Oto przepis na tajską sałatkę z mango, marchewką i kolendrą.

Jako, że „nie robię” w ciastach i słodyczach dzisiejsze zlecenie z redakcji na materiał („czekolada w roli głównej”) trochę mnie wkurzyło. – Kiedy będą chłodniki (cholera, chłodnik jest za oknem – non stop, no nie?), kiedy będą zlecenia na tarty, zupy…? W archiwum znalazłem jeden średni materiał – smakuje lepiej niż wygląda na zdjęciu.