Kolejna wariacja nt przepisów kuchni chińskiej, zupa „robi się sama”, a efekt jest powalający :) Smacznego!

To nie jest danie na co dzień, jest smaczne i wyjątkowe, a spożywane zbyt często mogłoby się znudzić. Podobny przepis na zupę z mięsem mielonym podawałem jakiś czas temu, wówczas w wersji tajskiej – Tom Jued.

Do poniższego przepisu nada się mięso z kurczaka, jagnięcina lub wołowina. Zatem, do dzieła!

W taki upał jak dziś, myśli bięgną w rejony znacznie chłodniejsze, do jesiennej Estonii, do letniego trekkingu w okolicach Hardangerfjord lub, o zgrozo do grudniowych kopenhaskich ciemnych nocy i poranków. Brrr! Cóż z tego, siedzę w Krakowie, siedzę w excelach i garach, i przypiekany rusztem zawsze wybiorę to ostatnie.

Ciasto filo (fillo) – rzecz nie dla filozofów. Jak to zwykle ostatnio bywa pomysł na obiad zrodził się spontanicznie. Ciasto filo od weekendu chłodziło się w lodówce, świeży szpinak czekał na dębnickim straganie. Od pomysłu do przemysłu minął moment na tyle długi, że zdążyłem w międzyczasie upiec jeszcze chlebki pita. Ale do rzeczy, ciasto filo, czyli pochodzące z Grecji, trochę przypominające ciasto francuskie, lecz mniej kruche. Nadaje się doskonale do wszelkich przystawek, np. ze szpinakiem czy wędzonym łososiem. Z pewnością wkrótce wykorzystam je także przy przygotowaniu sajgonek.

Sezon grillowy otwarty. W tym roku wyjątkowo weekend majowy spędzam w kraju, bez ruszania się poza ogrodzenie działki. Idealne okoliczności do pielęgnowania tego plebejskiego, wiejsko-mieszczańskiego zachowania :)